Kontestuję zastaną rzeczywistość, piętnuję głupotę i głupców
poniedziałek, 08 lutego 2010
Ciągoty do przeszłości, czyli wszystko co dobre z lat 80'tych pochodzi

To ciekawe jak ciągnie ludzi do muzycznej przeszłości, to interesujące, że ta przeszłość jest wspólna dla kilku kręgów kulturowych. Okolice lat ’80, w których powstał pewien rdzeń kulturowy, do którego odwołuje się obecnie całe mnóstwo ludzi i artystów. Odwołuje się niezależnie od tego czy jest wychowany na tzw. Zachodzie czy Wschodzie. Odwołuje się, bo sami nie mają chyba zbytniego pomysłu na muzykę ponadczasową, na swój niepowtarzalny styl.

Weźmy kilka przykładów z Zachodu. U2, Madonna czy choćby i Bryan Adams… wszyscy wspięli się na szczyty w latach 80 i nie zeszli z nich nigdy. Są niedoścignionym wzorcem, do którego inni tylko się odwołują. Są twórcami piosenek, które często posłużyły za odskocznię młodszym grupom, piosenek, które inspirowały.

Czy też nasze rodzime polskie zespoły jak np. Perfect, Lady Pank, Republika… nawet nastolatki znają Kołysankę dla nieznajomej, Zawsze tam gdzie ty, Niewiele ci mogę dać…

Choć ciekawi mnie jedno. Ciekawi mnie, czy lata obecnie tworzą takie ikony, jak te wymienione wyżej, ikony, które w zapomnienie nie pójdą chyba nigdy, tak jak nigdy nie zapomni się o np. Beatlesach. Ciekawi mnie, bo może ja mam słaby wzrok, ale po prostu nie widzę takich zjawisk. Istnieją gwiazdki, gwiazdeczki pojawiają się i znikają. Ale nie wyznaczają one nowych dróg, są raczej produktem marketingowym, a nie jakością broniącą się poprzez to, co tworzą.

Bo co stworzyła np. Doda? Czy jej piosenka „Szansa” może choćby chwilę postać obok „Autobiografii”? Czy takie zestawienie nie jest zbytnią nobilitacją dla owej biuściastej i biegłej marketingowo panny? Choć dajmy spokój Dodzie, czy ktokolwiek pamięta jeszcze Ich Troje, których piosenki jeszcze kilka lat temu królowały przez długi czas na listach przebojów?

Mam wrażenie, że ostatnie lata to miałka papka, że prawdziwej Kulturze nie służy społeczeństwo informacyjne. Że dzisiejsze „tu i teraz” nie tworzy wartości ponadczasowych i  może to jest powód, dla którego koncerty Dinozaurów Rocka wciąż przyciągają setki tysięcy fanów ze wszystkich krajów i kręgów kulturowych. Ciekawi mnie, czy gdyby w ramach eksperymentu U2 zagrało w Korei Północnej… czy nawet tam (gdyby dać ludziom możliwość przemieszczania się i wyboru) nie zapełniliby stadionu…

Ale żeby było śmieszniej i ciekawiej, to po zastanowieniu uzmysłowiłem sobie, że i owszem ostatnie lata stworzyły piosenki, które raczej na zawsze przejdą do historii. To piosenki nurtu disco polo, disco polo, którego nikt nie zna i wszyscy nim pogardzają. A wystarczy spojrzeć na pierwszym lepszym weselu. Teksty znają wszyscy a przy „Jesteś szalona” jest szalona zabawa i chóralne, wspólne śpiewy wszystkich pokoleń zjednoczonych w jednym głosie.

A poniżej mały prezent. Dowody na to, że lata ’80 wciąż inspirują

23:19, kontestujacy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 31 stycznia 2010
Jak zamiawiałem kartę kredytową

Zajęło to sporo czasu, ale wreszcie i ja się ugiałem, wstąpiłem w erę nowoczesności i powszechnie dostępnych pieniędzy. Znaczy się wystapiłem o kartę kredytową.

Zadzwoniła do mnie pani z mego mBanku, by przekonać mnie do tego, że powinienem stać się posiadaczem karty zapewniającej mi miliony przeywiljeów i tryliony ton pieniędzy, plus tysiące innych bonusów. I w zasadzie to się nawet ucieszyłem, że zadzwonili, bo sam chciałem w tej sprawie dzonić do banku, albowiem bilet lotniczy mozna kupić właściwie tylko tą drogą.

Wszystko fajnie, gdyby nie pani z którą rozmawiałem:

- Miejsce zamieszkania?

- Warszawa

- A jakie to proszę pana województwo?

(no i tu mnie przytkało - ale najlepsze miało nadejść)

- Adres do korespondencji?

- Tu podałem ulicę i znów stwierdziłem, że: Warszawa.

- A koło jakiego większego miasta to proszę pana jest?

No nieeeeee, ja rozumiem, że praca na słuchawce nie jest najpiękniejszą i najwdzięczniejszą pracą, ale czy muszą tam pracowac osoby, które nie mają elementarnej wiedzy o geografii Polski?

Czy miałem powiedzieć, że Warszawa leży pomiędzy Moskwą a Berlinem? ;)

11:35, kontestujacy
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 stycznia 2010
Inny świat - a jednak taki sam świat

Inny świat ujrzaem dzisiaj, kiedy jechałem na poranny dyżur w redakcji. Otóż na dyżurze należy się stawić o godzinie 7 rano i co za tym idzie, by dostać się do pracy na czas, zjeść coś i rzecz jasna wypić kawę, należy wstać o 5:45.

Pal sześć, że chodziłem dziś na rzęsach i paliłem czystą kawę. Pal sześć, że jestem zwierzęciem nocnym, które o 6 może ójść spac po imprezie. Mnie zadziwiło co innego.

Zadziwił mnie świat o 6:30 rano, kiedy to wyszedłem na ulicę, by złapać autobus. Sądziem, żę otej porze ulice świeca pustkami, że autobusy wożą powietrze, że kierowca ziewa tak samo jak ja, że... że jest inaczej niż w innych porach dnia.

A wcale tak nie jest, w autobusie było ponad 20 osób, na ulicach całkiem niemały ruch samochodowy, ludzie okutani ale wygladający całkiem rześko i w naprawde dużej ilosci..., choc czasem ktoś udaje hipopotama i ziewnie sobie :). Kurczę taki sam świat, a jednak inny, świat w którym jakże okazjonalnie uczesniczę.

Tylko nie rozumiem jednego: dlaczego ludzie tak uparcie chcą wysiadać przednimi drzwiami w autobusie. Dlaczego każdy myśli tylko o sobie i okutawszy się szalikem przed ustawieniem się do wyjścia, nie przemknie mu przez myśl, że kierowca też człowiek i jak otworzy drzwi, zwyczajnie będzie mu zimno.

Cóż. Buractwo. Buractwo i samolubstwo niezależne od wieku.

19:29, kontestujacy
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 stycznia 2010
Polaków rozmowy

Zasłyszane/podsłuchane z czyjejś rozmowy telefonicznej w komunikacji miejskiej.

Dziewczyna mówi do osoby po drugiej stronie telefonu:

- Co tam u niego? Bo mam nadzieję, że wszystko źle...

I od razu wiem, że jestem w Polsce ;)

12:02, kontestujacy
Link Komentarze (1) »
wtorek, 05 stycznia 2010
Dziwny kompleks polskości

O tym w sumie już było, było w dziesiątkach miejsc, pisało o tym sporo osób a teraz postanowiłem i ja poruszyć temat. Dlaczemu? Ano dlatemu, że ostatnio zrobiłem sobie rajd po ogłoszeniach o pracę.

I wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego w ogłoszeniach jest jakiś niepolski bełkot.

Dlaczego nie mozna powiedziec po prostu Kierownik Produktu, Dyrektor Produktu tylko jakies bzdurne: Brand Manager

Częściej zobaczycię Junior Consultant niz Młodszy Konsultant. Z Seniorem zresztą będzie identycznie.

Nie rozumiem co to jest New Bisnes Manager. Zresztą tu są jeszcze inne smaczki, bo w tym bełkotliwym niepolskim zbitku słownym kryje się haczyk, w zasadzie jeśli się komuś słowo "manager" kojarzy z kimś, kto zarządza czymś, szuka nowych rozwiązań w jakiejś dziedzinie, to szybko tych skojarzeń się wyzbędzie. W opisie stanowiska znajdziemy, iż jest to po prostu sprzedawca. Ot sprzedawca czegoś w internecie.

Do tego dorzucić jeszcze trzeba, że taki New Busines Manager powinien mieć portfolio klientów, a nie baze klientów. A mnie się jednak portfolio zawsze jak komu gupiemu kojarzyło ze zdjęciami...

Jest także Project Manager zamiast Kierownik Projektu... Account Executive... i można by było jeszcze powymieniać.

Na szczęscie jednak dziennikarz wciaz pozostaje dziennikarzem a redaktor redaktorem a nie Editorem...

Co w tym polskim języku takiego brzydkiego, że się do niego nie przynajemy? Czego tu się wstydzć? Bo przeciez słów nam nie brak. Tylko ten ciągle obecny kompleks polskości lub umiłowanie bełkotu.

Obcologizmy.

19:18, kontestujacy
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39